Jesteś tutaj: Home » AKTUALNOŚCI » Różne » Stosunki polsko-ukraińskie » Prezentacja ukraińskiego przekładu tomiku Zuzanny Ginczanki

Prezentacja ukraińskiego przekładu tomiku Zuzanny Ginczanki

W Narodowym Uniwersytecie „Akademia Ostrogska” miała miejsce prezentacja ukraińskiego przekładu tomiku wierszy słynnej polskiej poetki Zuzanny Poliny Ginzburg, bardziej znanej jako Zuzanna Ginczanka.

Po wielu dziesięcioleciach zapomnienia urodzonej w Kijowie a rozstrzelanej w Krakowie Zuzanny Ginczanki, która spędziła dzieciństwo i młodość w Równem, pamięć o niej wraca także na Ukrainie.

Polską poetkę żydowskiego pochodzenia, którą poeta Józef Łobodowski nazywał kijowską czarodziejką Sulamit, Niemcy rozstrzelali w Krakowie, kiedy Zuzanna miała zaledwie 27 lat. „Urwany wiersz. Zuzanna Ginczanka” – taki tytuł nosi wystawa otwarta w Akademii Ostrogskiej. Dwujęzyczną publikację „Zuzanna Ginczanka” zaprezentował literaturoznawca i tłumacz Jarosław Poliszczuk.

Niesamowicie urodziwa i niemniej utalentowana artystka była legendą warszawskiej bohemy literackiej. Obecnie na Ukrainę wraca nie tylko twórczość poetki, której życie powiązane było z Kijowem, Równem i Lwowem, ale i mało znane fragmenty jej krótkiego, jakże wymownego i tragicznego losu. Latem 1942 roku podczas jednej z największych akcji policyjnych we Lwowie, w wyniku donosu gospodyni kamienicy, w której mieszkała poetka, Zuzanna Ginczanka musiała uciekać. Imię gospodyni (Zofii Chominowej) Ginczanka uwieczniła w wierszu„Nonomnis moriar”, który wszedł do historii, ukazując obraz ludzkiej nikczemności w strasznych czasach Holokaustu.

Wydanie tego zbioru było możliwe dzięki wsparciu Konsulatu Generalnego RP w Łucku, a zwłaszcza dzięki osobistemu zaangażowaniu konsulów – Wiesława Mazura, Marka Zapora, Teresy Churuszcz i Krzysztofa Sawickiego.

Sergij Porowczuk, 06.04.18 r.

lp

 

1 Comment

  1. Dla p. Sergij Porowczuk dot. artykułu „Prezentacja ukraińskiego przekładu tomiku Zuzanny Ginczanki”
    Prawidłowe nazwisko poetki to : GINCBURG a nie GINZBURG.
    pozdrawiam
    Krzysztof Willmann z Warszawy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code