Jesteś tutaj: Home » AKTUALNOŚCI » Różne » Warto wiedzieć » Pałac Strachockiego w Rudnikach

Pałac Strachockiego w Rudnikach

Fot. m-a-d-m-a-x.livejournal.com

W Mościskach poza wspaniałym gotyckim kościołem św. Jana Chrzciciela i klasztorem dominikańskim na przedmieściach Rudniki (daw. Rudniki Lackie), leżących na północy Mościsk, pozostał oryginalny pałac.

Za mostem przez rzekę Sieczną trzeba będzie zostawić samochód, ponieważ mimo to, że mieszka tutaj niemało ludzi, droga prawie nieprzejezdna. Stąd do pałacu, który jest obecnie szkołą, około 1,5 km.

Pałac w Mościskach przedstawia sobą wspaniały zabytek neogotyku, pochodzący z 1830 roku, kiedy to architektowi Fryderykowi Baumanowi zlecił zadanie Antoni Strachocki.

Głównym akcentem piętrowego budynku jest masywna okrągła wieża ze spiczastym dachem. Od niego odchodzi duże skrzydło, kształtem przypominające kościół. Tę część zdobi wspaniała loggia, którą tworzy kilka kolumn z ostrołukami. Fasada ma ciekawy portal, obok którego na ścianie umieszczono płaskorzeźby lwich paszczy. Jest również dawny dachówkowy dach. Liczne kominy, które zostały już rozebrane, kiedyś również stanowiły część zdobienia pałacu. Od strony tylnej znajdowała się kiedyś duża cieplarnia w kształcie gotyckiej kaplicy, po lewej stronie zaś oficyna, połączona z głównym budynkiem niedużym przejściem.

Na początku XX w. Rudniki znalazły się w posiadaniu szambelana dworu austriackiego Edwarda Chołoniewskiego – krewnego Myszka-Chołoniewskich z winnickiego Janowa.

Wydawał ewidentnie za dużo, ponieważ jeszcze w 1914 roku część pałacu zabrał za długi łańcucki bank. Podczas pierwszej wojny światowej mieścił się tutaj sztab armii rosyjskiej, która w przeciągu kilku miesięcy walczyła o potężną twierdzę Przemyśl. W tym samym pałacu została podpisana kapitulacja cesarskiej twierdzy. Po wojnie Chołoniewscy, którzy zgromadzili tutaj sporo cennych przedmiotów, które, oczywiście, zniknęły, ostatecznie sprzedali majątek rządowi. Wówczas już zostały przebudowane pałacowe wnętrza, chociaż nie wykluczono, że coś jednak z czasów powstania zabytku mogło dojść do naszych dni.

Dmytro Antoniuk, tłumaczenie tekstu Irena Rudnicka, 11 czerwca 2019 r.

2 komentarze

  1. Chodziłem tam do pierwszej klasy djony

    • To był 57 rokn A petem wyjechaliśmy do Polski. Do szkoły miałem daleko. Pamietam jak kiedyś mieliśmy przyjść do szkoły z gwiazdą na piersiach [obszyty karton czerwoną szmatką].Ja tego nie mialem bo rodzice nie byli za komuną.Wiec nauczycielka wyslala mnie do domu aby mama mi to zrobiła. Mróz był trzaskajacy. Pamietam że znalazłem po drodze zmarznietego ptaszka którego przynioslem do domu. Mama mi to przyszła do kurtki i z placzem wróciłem do szkoły.zUNSI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code