Jesteś tutaj: Home » AKTUALNOŚCI » Regiony » Winnicki » 11 000 kilometrów za 100 dni na rowerze. Do Winnicy zajechał Tomasz Świątek z Krosna

11 000 kilometrów za 100 dni na rowerze. Do Winnicy zajechał Tomasz Świątek z Krosna

Od już ponad trzech miesięcy jest w podróży Tomasz Świątek. Przemierzył na dwóch kołach połowę Europy i Azji. Pan Tomasz porusza się 30-letnim rowerem, nie korzysta z komórki i GPS. Nocuje po plebaniach kościołów rzymskokatolickich a często i pod gołym niebem w namiocie.

29 sierpnia wracając z Krymu zajechał do Winnicy, gdzie spotkał się z konsulami miejscowego konsulatu generalnego RP i znalazł czas na krótki wywiad dla gazety „Słowo Polskie”:

Ile dni już jest Pan w podróży?
– Z Polski w kierunku Litwy wyjechałem 10 maja. Przez ten kraj, Łotwę i Estonię dotarłem do Helsinek, gdzie spotkałem Mikki Rajkonena i wziąłem u niego autograf: Z Finlandii pojechałem do Norwegii, gdzie nocowałem u sióstr zakonnych. Potem skierowałem się z powrotem na wschód. Moim celem była Ałma-Ata. Wizę mam od Polskiego Komitetu Olimpijskiego dlatego z poruszaniem się po Rosji i Azji w ogóle nie było problemu.
Udało się mi dotrzeć aż do Murmańska, gdzie wstąpiłem na polski cmentarz wojenny i do kościoła rzymskokatolickiego. Potem pojechałem do Petersburga, gdzie zatrzymałem się przy kościele św. Katarzyny. Proboszcz był z Francji, byli także Polacy, niestety nie spotkałem ich. W Sankt Petersburgu odwiedziłem Ermitaż, byłem zaskoczony tym, ze od Rosjan biorą tylko 70 rubli, a od obywateli innych państw 400! W Polsce to jest nie do pomyślenia.

Mapa Europy i Azji z zaznaczeniem trasy, którą pokonał Pan Tomasz Z Petersburga ruszyłem na Moskwę, tam w Komitecie Olimpijskim otrzymałem specjalne odznaczenie i skierowałem się do Soczi. Po zwiedzaniu miasta pojechałem do wioski olimpijskiej. Przy okazji wspomnę, że jadąc po świecie promuję Olimpiadę Soczi-2014 bowiem uważam, że absolutnie nieprzypuszczalnym jest mieszanie sportu do polityki.
Następnie pojechałem na Kaukaz, przeprawą promową dotarłem na ukraiński Krym, do Jałty, Sewastopola, podziwiałem po drodze piękne górskie krajobrazy. Wielkie wrażenie sprawił na mnie kościół skalny w Inkermanie, który ma już podobno 2000 lat. Potem skierowałem na Odessę, dziś jestem w Winnicy. Dalej czeka na mnie Chmielnicki, Grodek Podolski – trasa przez Karpaty, Użgorod. Mam nadzieję ze 10 września już będę w domu.

Panie Tomaszu, czy ma  jakiś licznik kilometrów na rowerze?
– Tak, już zrobiłem 11000 kilometrów.

Jak pan traktuje swój wyjazd rowerem – jak wycieczkę prywatną, pielgrzymkę, czy może ekspedycję na zamówienie którejś z polskich organizacji?
– W związku z tym, że niedługo maja odbyć Igrzyska Olimpijskie w Soczi, Komitet Olimpijski zaprosił mnie do promowania tego przedsięwzięcia i zrobił wizę. Jest to bardzo potrzebna inicjatywa. Przy okazji promuję także i paraolimpiadę, podczas której osoby niepełnosprawne mają czasami lepsze wyniki niż osoby bez ograniczeń fizycznych. Jestem członkiem NKO-lu.

Założył Pan jakiś profil w sieciach społecznościowych, dotyczący Pana rajdu?
Nie, ale w trasie prowadzę dziennik i robię film. Materiały wysilam do znajomej w Polsce, która pomaga mi tworzyć scenariusz tego filmu.

Tomasz Świątek poprosił by za pośrednictwem naszym mediów podziękować wszystkim tym ludziom, którzy pomogli mu z noclegiem czy udzielili pomocy technicznej. Spotkał on bardzo wiele ciekawych osób, zobaczył, czym się zajmują, jak żyją. To było bardzo ciekawie doświadczenie dla niego. Po 11000 kilometrach nadal uważa, że warto jeździć i poznawać.

Ania Szłapak, Jerzy Wójcicki

Zdjęcia Pana Tomasza oraz jego 30-letniego roweru

{morfeo 396}

oraz wideo wywiadu z Polskim Globtrotterem

{youtube}6njuIk1JI2c{/youtube}

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code