Jesteś tutaj: Home » AKTUALNOŚCI » Regiony » Winnicki » Tomasz Padura – człowiek, który na zawsze pojednał Polskę z Ukrainą

Tomasz Padura – człowiek, który na zawsze pojednał Polskę z Ukrainą

27 lutego w obwodowym Domu Nauczycieli w Winnicy z inicjatywy Stowarzyszenia „Świetlica Polska” odbył się wieczór twórczości Tomasza Padury.

Niezwykły człowiek Tomasz Padura – wędrowiec i poeta – na zawsze zjednoczył kultury Polski i Ukrainy. Urodzony na Bracławszczyźnie (w Illińcach) Tomasz Padura wzbogacił polską literaturę i muzykę, dodając do niej własne wspaniałe liryczne pieśni, które do dziś są śpiewane w każdym zakątku obu krajów. Piosenka Padury „Hej Sokoły” stała się swego rodzaju hymnem kresowym, a ukraiński słuchacz mógł usłyszeć ją w filmie Jerzego Hoffmana „Ogniem i mieczem” albo u wykonaniu słynnego zespołu „Pikardijska Tercja”.
Tymko Padura, Juliusz Słowacki, Michał Czajkowski, Józef Korzeniowski i inni nasi ziomkowie, którzy tworzyli podstawę współczesnej polskiej kultury, dziś należą do tak zwanej „szkoły ukraińskiej” w polskiej literaturze, ale na Ukrainie bardzo mało wiedzą o tych słynnych i utalentowanych ludzi.

Tomasz Padura urodził się 21 grudnia 1801 w miejscowości Illińce (dzisiejsza Winniczyzna) w rodzinie mierniczego. Wszystko co było ukraińskie – zwyczaje, stroje, język przyciągało małego Tymka już od samego dzieciństwa.

Język ukraiński Padura znał bardzo dobrze. Jego ojciec, Jan, często zabierał syna ze sobą do pracy. Tymko z wielkim zainteresowaniem poznawał podolski folklor, gwary i obyczaje.
Pisać i czytać Padura nauczył się w szkole parafialnej swojego rodzinnego miasteczka. W 1820 roku ukończył w Winnicy z wyróżnieniem gimnazjum, gdzie zaczął pisać wiersze. Ważnym kolejnym etapem życia znanego poety stała się nauka w krzemieneckim liceum, gdzie Tymko Padura z zachwytem studiował historię Ukrainy. W Krzemieńcu los połączył młodych Polaków, którzy podziwiali i promowali kulturę ukraińską: Tymka Padurę, Bohdana Zaleskiego, Antoniego Malczewskiego, Seweryna Hoszczyńskiego i innych. Dzięki ich wspólnemu zainteresowaniu Ukrainą nawiązały się przyjacielskie i twórcze stosunki pomiędzy młodymi ludźmi. Ciekawostką jest to, że Tymko Padura, podobnie jak wielu innych, zaczynał pisać swoje ukraińskie utwory używając łacińskich liter.

Młody poeta zawsze się starał skorzystać z okazji odwiedzenia swego starszego brata Józefa, który pracował w Żytomierzu. Pewnego razu na początku 1825 roku Padura spotkał w domu brata gości – to byli rosyjscy dekabryści Sergiej Murawjew-Apostoł i Kondratij Ryleew. Dekabryści przyjechali by nawiązać współpracę z polskimi rewolucjonistami. Od tego czasu Tymko uczestniczył prawie w każdym posiedzeniu, biorąc ze sobą torban, na którym nauczył się grać w liceum, i w kole przyjaciół grał dumy kozackie, na własne teksty. W roku 1825 Tomasz Padura brał udział w zjeździe polskiego patriotycznego stowarzyszenia księcia Antona Jabłonowskiego i dekabrystów rosyjskich w Żytomierzu. Na tym „słowiańskim zebraniu” był obecny także Kondratij Rylejew. Zjazd uchwalił niepodległość Małorosji, którą Polacy uważali warunkiem koniecznym „dla sprawy wspólnej wolności”. Tomasz Padura, jako główny mówca na ten temat, zaproponował dla ukraińskiego nacjonalizmu starą kozacką formę. Padura uważał, że wystarczy przypomnieć ludziom byłą kozacką chwałę by naród powstał. Właśnie przez te spotkania z dekabrystami obaj bracia Padurowie trafili pod areszt po klęsce nieudanego powstania na Placu przed Senatem w Sankt Petersburgu.

Kiedyś przywódca proletariatu Lenin pisał o dekabrystach, że „.. strasznie daleko byli oni od narodu…”. Ale już wtedy rewolucjoniści rozumieli, że muszą połączyć się z ludźmi prostymi. Dlatego nawet w dzisiejszych źródłach rosyjskich czytamy: „Padura często tworzył improwizacje na ludowe wiersze wzorem śpiewaczy epickich. Tematem głównym jego utworów była pochwała zwycięstwa kozaków, nieograniczonych i bystrych wyłącznie z punktu widzenia Polaków, waleczne kozackie wyprawy i krwawe bitwy. Utwory swoje pisał na łacinie ukraińskiej. Romantyczna fascynacja tymi mieszkańcami Malorosii oraz kozactwem spowodowała powstanie wśród Polaków teorii politycznej tak zwanego „kozakofilstwa” albo „hłopomaństwa”.

Jest powszechnie uważane, że twórczość Tomasza Padury miała wpływ na jednego z najbardziej radykalnych dekabrystów – Kondratija Rylejewa. Ostatni ciekawie zmalował postać Nalywajki w swym poemacie o tym samym tytule, kiedy kozacy i wojsko koronne byli jeszcze sojusznikami:

Nikt nie padał przed Lachem,
Kozak w sojuszu z Lachem był.
Jak wolny z wolnym
Równy z równym.

Niedługo przed aresztowaniem Tomasz zapoznał się z hrabią Rzewuskim – Rewuchą, lub jak nazywal się na Ukrainie „Zołotaja boroda”. Zaprzyjaźnili się szybko, a potem poszli ramię w ramię ścieżką polskiego rewolucyjnego ruchu. Dziwactwa Rewuchy były znane wszędzie, tworzyło się mnóstwo fantastycznych opowieści o nim. Wałczył w wojsku austriackim, potem przeszedł na islam, ubierał się po turecku w turbany, był emirem i otrzymał imię u beduinów Tadż al-Fahr („Korona sławy”), potem wstąpił do Towarzystwa Patriotycznego, ale w jednym dniu zmienił się na uporczywego kozakofila. I, jak się później okaże, że te lata, które Padura spędził u boku Rzewuskiego, były najbardziej owocne dla jego twórczości.
Kiedy Tomasz Padura wraz z bratem przebywał w więzieniu w Sawraniu, Rzewuski, by odzyskać kozackie zaufanie, zorganizował na własnym dworze szkołę lirnyków, którą po zwolnieniu kierował Tomasz Padura. Od tego czasu Padurę, jako lirnyka w stroju kozackim i z torbanem w ręku, szanowano i w Sawraniu, i w jego okolicach.

Jednak nikt nie rozpoznał co to był za staruszek, z siwymi włosami i w podartej ciękiej swytyni, który jeszcze o świcie w kwietniu 1828 roku wyszedł z podwórka siedziby Rzewuskiego. Stary trzymał w ręku niewielką torbę i torban. To był Tomasz Padura, przebrany za biedaka. On poruszał się wzdłuż rzeki Boh ( dziś to Piwdenny Bug) do ujścia, a następnie na Dniepr, dalej drogą lądową na stepy Kubani, gdzie osiedlili się kozacy po upokorzeniu Siczy. Ta wędrówka trwała rok. Ludowy emisar Tomasz Padura przechodził od domu do domu, nawołując ukraińskich chłopów do buntu za Polskę i Ukrainę przeciwko carskiej Rosji .

Jednak jego nadzieje nie zostały zrealizowane. Ukraińcy, których spotykał tam Padura, niezbyt chętnie szli na wspólną walkę z Polakami przeciwko caratowi. Powstanie listopadowe, w którym wziął udział także Tomasz Padura zakończyło się klęską. 14 maja 1831 roku oddział jazdy Rzewuskiego został pokonany w bitwie pod Daszowem. Sam „Zołotaja Boroda” zginął, a Padura ponownie został aresztowany. Rok spędził w celi.

Rozczarowanie, klęska powstania oraz pobyt w więzieniu bardzo przygnębili Padurę, miał nawet z tego powodu zaburzenia psychiczne. Powrócił do swej siedziby we wsi Machnówka pod Berdyczowem bardzo chory. W 1832 roku został ponownie wezwany do sądu. Tym razem Tomasz, jak wspomniano w dochodzeniu, brutalnie zażądał pieniędzy od Wacława Gańskiego, właściciela Werhowni koło Różyna. Po pozbawieniu przez sąd przynależności Padury do szlachty, zostaje on skazany na katorgę. Jednak nie zostaje wysłany do Sybiru, ponieważ lekarze znaleźli u Tomasza Padury objawy choroby psychicznej. Przez następne kilka lat poeta pozostawał w swym majątku, bardzo rzadko wyjeżdżając poza jego granice. Dużo pisał, narzekając na los i trudne życie, a wieczorami gryzła go melancholia.

W tym okresie Padura tłumaczył na język ukraiński dzieła Georga Byrona, Tomasa Moora i poemat Adama Mickiewicza „Konrad Wallenrod”.
Czas jest dobrym lekarzem i na początku lat 40 choroba opuszcza Tomasza Padurę, i ten powoli wraca do aktywnego życia społecznego. Podejmuje pracę nauczyciela w pobliskim miasteczku, staje się coraz bardziej aktywnym w prace literackiej. W tym czasie los uśmiechnął się do poety – Padura wygrywa na loterii dużą kwotę pieniężną! Wygraną Tomasz postanawia wykorzystać na wycieczkę do Pragi. Ale podróż się okazała nie tylko wycieczką turystyczną, jak planował już wyczerpany pracą poeta: Tomasz trafił na pansławistyczny kongres  w Pradze jako delegat z Polski.
Padura nie miał wykształcenia muzycznego, większość jego piosenek położył na nuty hrabia Rzewuski, a „Pieśń kozacką” – Karol Lipiński. Mykoła Łysenko z kolei napisał melodię dla wiersza „Lirnyk”.

Długo utwory Tymka Padury rozpowszechniano tylko w rękopisach. Utwory mieli znaczący wpływ na literaturę ukraińską jak za Dnieprem, tak i w Galicji. Pierwszą książkę – „Pienia Tomasza Padury” wydrukowano kosztem Kajetana Jablońskiego we Lwowie w 1842 roku bez pozwolenia poety. Spowodowała on znaczny rezonans wśród inteligencji, poniewż ta „piracka” lektura zawierała nieautoryzowane i zniekształcone teksty Padury, oraz wiersze innych autorów. Prawdziwa autorska książka «Ukrainki Tymka Padury», która zawierała trzynaście wiersze i zapisy muzyczne była wkrótce opublikowana w Warszawie.

Właśnie tą książką wykorzystano w trakcie przygotowania „Świetlicy polskiej” do lutowego koncertu. Zobaczyć ją można w oddziale rzadkiej książki naszej obwodowej biblioteki imienia Timiriaziewa. I po raz pierwszy po 190 latach zapomnienia zabrzmiały piosenki Tomasza Padury „Syczowyj”, „Koszowyj”, „Pieśń kozacka”, „Kozak”, „Czajka”, „Lisowczyk”, „Daszkiewicz”, „Gostina u Iwoni”, „Wieśliary”, „Roman z Koszury”, „Ganzia z Samary” u wykonaniu zespołu „Ganzia z Samary” przy Stowarzyszeniu „Świetlica Polska” ( kierowniczka Pani Swietlana Leontjewa) i zespołu „Dżerelo”.

Po raz ostatni duch buntowniczy Tymka Padury obudził się w książce „Hetmancy. Piosenki ze szlaku Czilde Harolda przez Słowian”. Wiersze zostały napisane w 1854 roku po chłopskim buncie, który odbył się na Zachodniej Ukrainie. Więcej wierszy Tomasz nie pisał. Był zaangażowany w przygotowanie do publikacji zbioru własnych utworów i pisanie komentarzy. Jednak ostatnia książka nie została wydana za życia poety. Kompletny zbiór poezji i prozy „Pysma Tymka Padury. Wydanie pośmiertne z awtohrafiw”, który wraz ze wszystkimi tekstami w języku ukraińskim (również w transkrypcji łacińskiej) oraz tłumaczone na język polski, zostały opublikowane trzy lata po jego śmierci.

Tomasz Padura zmarł 20 września 1871 roku w Koziatyniu.

Rozpoczęła się impreza z ukraińskiej wersji bardzo znanej i popularnej piosenki „Hej, Sokoły!” w wykonaniu zespołu „Dżereło” (kierowniczka Pani Olga Januszkiewicz). Na zakończenie koncertu, organizowanego 27 lutego w winnickim Domu Nauczyciela wszyscy zaśpiewali polską wersję piosenki «Hej, Sokoły!”.

dr Walery Istoszyn , bwp

 

Zdjęcia z imprezy

{morfeo 528}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code