Jesteś tutaj: Home » AKTUALNOŚCI » Różne » Stosunki polsko-ukraińskie » Poseł Gosiewska porównała zbrodnie rosyjskich separatystów na Donbasie z ludobójstwem polskich oficerów przez NKWD w Katyniu

Poseł Gosiewska porównała zbrodnie rosyjskich separatystów na Donbasie z ludobójstwem polskich oficerów przez NKWD w Katyniu

Parada jeńców wojennych, urządzona przez prorosyjskich separatystów 24 sierpnia 2014 r. w DonieckuW swoim raporcie dotyczącym rosyjskich zbrodni wojennych w Donbasie posłanka Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Gosiewska opowiedziała o metodach katowań, stosowanych przez prorosyjskich separatystów i rosyjskich funkcjonariuszy na ukraińskich jeńcach.

– Podobnie jak polskim oficerom w Katyniu, tak teraz na wschodniej Ukrainie strzela się jeńcom w tył głowy. Robi to ten sam system, ten sam kraj. W jednym z dokumentów widać nawet, że powołują się na dekret prezydium Rady Najwyższej Związku Sowieckiego z 22 czerwca 1941 roku – komentuje raport: „Rosyjskie zbrodnie wojenne we wschodniej Ukrainie” pani poseł.

Sporządzanie raportu, jak twierdzi Gosiewska, trwało przez kilka miesięcy. Razem z nią w pracę zaangażowało się dwóch ekspertów z Polski. Ich prace aktywnie wspierali wolontariusze z Ukrainy.

– Na Wschodzie siłą rzeczy stykałam się z osobami, które były w niewoli. Ci ludzie po oswobodzeniu trafiali później w ukraińską próżnię. Nie dostawali żadnej pomocy finansowej czy psychologicznej, nikt nie chciał z nimi rozmawiać. W dużej części byli to ludzie z batalionów ochotniczych. Oni tak bardzo chcieli walczyć o ojczyznę, że gdy tylko udało im się wrócić do sprawności, to z własnej woli znów chcieli jechać na front. Pamiętam człowieka, który był snajperem i podczas tortur obcięto mu prawą rękę. Gdy tylko doszedł do siebie powiedział, że chce dalej walczyć i nauczy się strzelać lewą – mówi.

Posłanka PiS uznała, że opowiadanie o zbrodniach na Donbasie w mediach byłoby niewystarczające. Zaczęła zbierać informacje o sprawcach tych przestępstw. Chciała by nie uszło im to płazem, by nie byli anonimowi i mieli świadomość, że spotka ich kara. Sporządzony raport pokazuje również, że zbrodnie są częścią świadomie stworzonego systemu. Natomiast odpowiedzialna za jego wprowadzenia jest Rosja.

Opowiadając o rozmowach z ofiarami katowań, Gosiewska mówi, że najtrudniej było zdobyć ich zaufanie. – Musieliśmy przekonać ich, że nie jesteśmy np. dziennikarzami, którzy szukają sensacji, a robimy to, by dać świadectwo zbrodni i doprowadzić do ukarania sprawców. Dla nich opowiadanie o tych wydarzeniach było potworną traumą i w pewnym sensie upokarzające.

W raporcie jest mowa o 70 ofiarach. Ale to według jego autorów ułamek tego, co tam się działo…

– To trwa nadal. Opisane przez nas przypadki, to tylko kropla w morzu ukraińskiej rozpaczy. Cały czas zgłaszają się do nas kolejni ludzie. Są też ofiary, które do tej pory nie były w stanie mówić. Jedną z nich jest młoda dziewczyna, która trafiła w niewolę do separatystów. Tam przeszła piekło. Początkowo zgodziła się z nami porozmawiać, ale po pewnym czasie straciliśmy z nią kontakt. Nie potrafiła jeszcze raz zmierzyć się z tym cierpieniem. Mamy też wiedzę o młodych chłopcach, którzy zostali wykastrowani. W tej chwili nie mamy kontaktu ze świadkami tych zdarzeń, ale intensywnie ich szukamy. Tych spraw nie ma w raporcie, ale niewykluczone, że zostaną dodane – podkreśla.

Według posłanki PiS na Donbasie działają grupy przestępcze, element świadomie stworzonego tam przez Rosjan systemu. To, że wypuszczono kryminalistów i narkomanów z więzień, rozdano im broń i stworzono milicję, było przyzwoleniem na zbrodnie. Tymi zbrodniami było mordowanie i katowanie więzionych ukraińskich żołnierzy: „Więźniów pozbawiano snu i znęcano się nad nimi psychicznie. Na tzw. „przesłuchaniach” byli bici, wkłuwano im igły pod paznokcie, odcinano kawałki ciała, a do rany sypano sól. Zdarzały się przypadki przypalania ofiar, wkładania do ust grzałki, postrzeleń i przebijania nożami kończyn. Symulowano również rozstrzelanie, zmuszano do zabicia kolegi lub patrzenia na jego śmierć. W miejscach kaźni podłoga była cała we krwi i zdarzało się, że leżały na niej trupy innych więźniów”.

Autorzy raportu podczas jego sporządzania korzystali także z Internetu, gdzie prorosyjscy terroryści chwalili się swoimi „sukcesami”: „Pomocny w naszej pracy był również internet, gdyż zbrodniarze chętnie chwalili się tym, co robili. Umieszczali filmy czy zdjęcia z ofiarami. Jednak odnotowanie nawet szczątkowych opisów oprawców czy pseudonimów może w przyszłości pomóc w zidentyfikowaniu ich tożsamości. Czasem z pozoru nieistotny szczegół jest kluczowy. Jeden z policyjnych psychologów powiedział nam, że są to często modelowe przykłady psychopatów i seryjnych morderców. Oni w warunkach pokojowych mordowaliby przypadkowe osoby, gdyż czerpią z tego przyjemność. Przecież ich „przesłuchania” często służyły jedynie znęcaniu się nad ludźmi. Niektórym chodziło o wydobycie informacji od ofiary czy ograbieniu jej. W większości przypadków chodziło jednak tylko i wyłącznie o tortury. Oni bawili się wręcz w wymyślanie pytań, gdzie każda odpowiedź była zła”.

Rosja według Gosiewskiej celowo zachęcała swoich „podopiecznych” na wojnę religijną. Często pojawiającym się pytaniem wobec jeńców było: jakiego jesteś wyznania. Zdarzało się tak, że na jedną stronę kierowano wyznawców Patriarchatu Moskiewskiego, a na drugą Kijowskiego, katolików oraz protestantów. – Oni robią to w imię Boga. Zdarzają się też ostrzały zabudowań ludności cywilnej z błogosławieństwem duchownych z Patriarchatu Moskiewskiego – mówi.

Najważniejszy przekaz raportu jest taki, że zbrodnie wojenne się nie przedawniają. Oni prędzej czy później zostaną ukarani. – Jestem to winna wszystkim ludziom, z którymi rozmawialiśmy. Mam nadzieję, że również na Zachodzie zrozumieją z kim mają do czynienia i wyciągną polityczne konsekwencje. Obecnie toczy się dyskusja, co do roli Rosji w świecie. Naszym raportem domagamy się, by wzięto pod uwagę, że ten kraj ma też twarz zbrodniarzy, a Wladimir Putin odpowiada za krzywdy tych ludzi. Jeżeli Zachód zaprasza go na salony, to musi pamiętać, że jest on odpowiedzialny za bestialskie mordy i tortury, które mają miejsce na wschodzie Ukrainy – podsumowała.

– Na wschodniej Ukrainie podczas trwającej obecnie wojny codziennie ktoś ginie, ale Europa nie chce o tym słyszeć. Zamyka usta i oczy. Woli mówić o zamachach terrorystycznych, Państwie Islamskim, stanie demokracji w Polsce. Temat aneksji Krymu już nie istnieje. Nikogo nie interesuje ten konflikt oraz ok. 1,5 mln uchodźców ukraińskich. W czym ich los różni się od tych, którzy uciekli z Syrii czy Afryki? Tylko tym, że nikogo nie obchodzą – te słowa Małgorzaty Gosiewskiej idą w ton z działaniami najpotężniejszych państw Europy podczas września 1939 r. Odwracając się plecami do Ukrainy Europa wkrótce zmierzy się z rosyjskim terroryzmem na swoim terenie, jeżeli to już się nie dzieje…

Słowo Polskie, wp.pl, 16.01.16 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

code